Rok 2011- Rosja wchodzi do Europy

Dosłownie. Końcówka 2010. Stare mocarstwa europejskie chcą budowy nowej Europy, z Rosją. Mocarstwa euroazjatyckiego, stanowiącego przeciwwagę dla Chin i USA. Chcą wycofania USA z Europy. Są już niepotrzebni. Go home. Społeczeństwa Zachodu rozwalone przez multikulturowość, przeorane mentalną rewolucją 1968 roku odkryły nagle, że jedynym lekarstwem na bolączki jest budowa wspólnoty, spojonej jednym celem. Narodowym. Zachód odkrywa nacjonalizm. Tutaj mogę przestać pisać.

Cofamy się w czasie. Osłabione Niemcy, upokorzone "nagle" odkryły swoją tożsamość. Mają wspólnotę celu. Stalin pomaga w odbudowie potężnych Niemiec, licząc na nie jako "lodołamacza" rewolucji dążącego do wojny światowej. Gdy starzy imperialiści pokłócą się ze sobą i wywołają wojnę, wybawcą będzie Stalin i Sowiety połączone z USA wspólnym, niepisanym (?) oficjalnie sojuszem m.in. w celu zburzenia kolonialnego ładu. Pomimo nabytków terytorialnych i wzrostu prestiżu na świecie Sowiety są zombie zarażającym przez następne kilkadziesiąt lat syfem cały świat. Prawdziwym zwycięzcą są USA.

Wracamy do roku 2010. USA wg niektórych są mocarstwem schyłkowym. Wymiana kadr?

Rok 2011. Rosja wchodzi do Europy. Zbrojnie. Wielka Brytania broni się nadal. Tym razem bez polskich lotników...