Obrona rewolucji

Dalej poruszam się w kręgu wojskowym. Tym razem wspomnienia sowieckiego generała J. Bordziłowskiego. Jak sam stwierdził, wcześnie nabywszy doświadczeń politycznych przyłączył się do rewolucji. Wstąpił do Armii Czerwonej, chciał nieść "wyzwolenie" polskim chłoporobotnikom ale jak zwykle, społeczeństwo nie dorosło do ideałów nowego ładu. Przy okazji dzięki książce można dowiedzieć się o sprawach, które rzekomo nie miały miejsca. Rok 1970 i generał nie miał powodu żeby ukrywać swoje przekonania 😉 Opisuje problemy z zaopatrzeniem: bronią, żywnością i ubraniem. Ciekawe o tyle, że przecież wystarczyło w swoich wspomnieniach wojennych napisać o pluskwach w ojczyznie Rad aby książka dostała miłobrzmiący dopisek- prohibit.

Autor wybrnął z trudnej sytuacji ale tekst wydaje się dziwny- opis gotowości bojowej korpusu do wymarszu na zachód, żołnierzy załadowano i przewieziono w rejon Białoruskiego Okręgu Wojskowego- stacja Orsza z Samary:

"Jaki był powód tego ruchu wojsk? W tym czasie fala rewolucyjna w Niemczech wzniosła się bardzo wysoko, wyłonił się więc problem obrony rewolucji niemieckiej, gdyby zwyciężyła i gdyby groziła jej interwencja zbrojna państw imperialistycznych. W prasie ukazał się głośny artykuł Trockiego pt. Most czy bariera, skierowany pod adresem Polski. Autor artykułu wychodził z założenia, że jeśli zajdzie potrzeba obrony rewolucji niemieckiej przed obcą interwencją i Polska przepuści przez swoje terytorium wojska radzieckie, to przejdą one nie mieszając się w jej sprawy wewnętrzne. Jeżeli zaś wojska radzieckie napotkają opór, bariera ta zostanie usunięta siłą.

(...)Niemiecki proletariat okazał się jednak niedostatecznie przygotowany do przeprowadzenia zwycięskiej rewolucji (cały czas mowa o 1923 roku- Unicorn) własnymi siłami. W tej sytuacji pomoc radziecka stawała się bezprzedmiotowa- chodziło przecież o obronę rewolucji niemieckiej, a nie o eksport rewolucji rosyjskiej."

Za: J. Bordziłowski, Żołnierska droga, Warszawa 1970, s. 75.