Willa rozkoszy

Dawno, dawno temu albo i jeszcze dawniej próbowano nam wmówić, że generał Jaruzelski jest patriotą (nie mylić z człowiekiem honoru!). Owszem jest, sowieckim, że tak to elegancko ujmę. Tak mi się skojarzyło gdy czytałem książkę D. Bargiełowskiego o innym generale, którego życiorys podobnie przeflancowano (z niewygodnych fragmentów)- Berlingu. Kilka lat temu czytałem wspomnienia tegoż, wynotowałem sobie 4 kartki pewnych "nieścisłości". Muszę przyznać, że D. Bargiełowski o wiele ciekawiej rozprawia się z mitami, dotyczącymi Berlinga, także z okresu przedwojennego. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie znajomego profesora, że najlepszymi dziennikarzami są historycy a historykami dziennikarze albo ludzie zawodowo parający się literaturą...

Przebywając z innymi "nieszczęśnikami" w willi rozkoszy, szczęścia, czy po prostu pod nadzorem NKWD pensjonariusze...Tu przerwę dopisując drobny element układanki dziejowej, że Stalin i jego szajka szukali potencjalnego "wodza" polskiej armii z sowieckiego nadania przed 22 VI 1941, co zapewne czytelnikom Sołonina i Suworowa da sporo do myślenia. Nasuwa się pytanie, po co? Ano, żeby uprzedzić Hitlera i po raz kolejny iść wyzwalać Europę z natrętnego ciężaru dobrobytu.

A zatem pensjonariusze, po wybuchu wojny niemiecko- sowieckiej:

"(...)wysmażyli w tamtych dniach kolejną deklarację. Rosen- Zawadzki powiedział nam: -"Napisaliśmy do rządu sowieckiego pismo, mojego autorstwa (bo najlepiej znałem rosyjski), że chcemy się bić z Niemcami w polskim wojsku, a jeśli wojska polskiego nie będzie, to w Czerwonej Armii. Podpisaliśmy się wszyscy. I ten dokument nie zginął, lecz był kiedyś cytowany w jakiejś prasie paxowskiej."

Autor pisze dalej, że Rosen- Zawadzki minął się z prawdą. Pismo zostało przekazane władzom NKWD po polsku, a po drugie w tekście deklaracji nie ma nic o wojsku polskim.

"Najistotniejsze fragmenty owego dokumentu, opublikowanego jeszcze za PRL-u (Całość- w Dokumentach i materiałach do historii stosunków polsko- radzieckich t. VII, s. 219- 220), brzmią bowiem:

- "My, niżej podpisani oficerowie b y ł e j (podkreślenie autora- Unicorn) armii polskiej, oburzeni zbrodniczą napaścią Niemiec hitlerowskich na Związek Socjalistycznych Republik Rad, uważamy za swój obowiązek oświadczyć, co następuje:

1. Wojna narzucona przez Niemcy hitlerowskie Związkowi Socjalistycznych Republik Rad jest wyzwaniem rzuconym całemu światu pracy, a więc robotnikom, chłopom i pracującej inteligencji wszystkich narodowości, nie wyłączając niemieckiej.

[...]

4. Jako członkowie jednego z narodów uciśnionych przez faszystowskiego agresora, jedyną drogę do wyzwolenia narodu polskiego widzimy we współpracy ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad, w  r a m a c h  k t ó r e g o ojczyzna nasza będzie się mogła w sposób pełnowartościowy rozwijać.

5. Pragniemy być zdyscyplinowanymi żołnierzami armii wyzwoleńczej, by spełnić swój święty obowiązek wobec własnego narodu i ludu pracującego całego świata.

6. Zapewniamy rząd radziecki, że wzięte na siebie obowiązki wykonamy z honorem.

Niech żyje ZSRR- ojczyzna pracujących całego świata!

Niech żyje wyzwolenie uciśnionych przez faszyzm narodów!

Niech żyje genialny wódz ludu pracującego i narodów uciśnionych tow. Stalin!

Podły dokument. A do tego jeszcze i kosmicznie głupi. Zaś głupi aż tak bardzo dlatego, bo nawet polskiego chowu komuniści (zresztą, w 90 procentach, narodowości żydowskiej), podejmując- w półtora tygodnia później, w Mohylowie- próbę zorganizowania I Polskiego Batalionu zademonstrują lepsze wyczucie realiów i, układając oszukańczą odezwę do narodu polskiego, nie omieszkają wznieść okrzyku: "Niech żyje wolna i niepodległa Polska!" oraz uznają za stosowne podkreślić- z typową dla bolszewików przebiegłością- że gotowi będą oddać swoją krew "[...]za wolną Polskę, za Polskę niepodległą, za Polskę pracy, w której sam naród decydował będzie o własnym losie", przy czym czym o Stalinie nie wspomną nawet półgębkiem, natomiast wywatują apel imionami Mickiewicza, Słowackiego, Norwida i Żeromskiego, gdy tymczasem te małachowieckie matoły- znające się na polityce równie dobrze, jak na ścinaniu suchych drzew- wypisały wszak czarno na białym, iż się uważają za oficerów byłej armii polskiej, po czym stwierdziły nie mnie wyraziście, że przefrymarczona przez nich Ojczyzna będzie się mogła w przyszłości rozwijać w ramach Związku Sowieckiego. A "w ramach" to znaczyło wtedy tylko jedno- jako 17 republika".

Za: D. Bargiełowski, Konterfekt renegata, Komorów 1996, s. 271- 272.

Oprócz Berlinga deklarację podpisali: płk Gorczyński, ppłk Bukojemski, ppłk Tyszyński, ppłk Dudziński, kpt. Rosen- Zawadzki, por. Szumigalski, por. Tomala, por. Siewierski, por. Wicherkiewicz, por. Imach, ppor. Szczypiorski i pchor. Kukuliński. Trzynastu oficerów "byłej" armii polskiej.