Pola Laska czyli...

Wielu spiskowców lubi "programować" pewne wydarzenia, niedwuznacznie dając do zrozumienia, że są odpowiedzialni za coś. Książka Pola Laska jest napisana strumieniem myśli, skojarzeń i przypomina majaki senne. Ale czyta się dobrze a przesłanie jest widoczne. Pomimo przyjętej konwencji pozytywne, chociaż pewne wtręty słowne przypominają mi klasyczne wypociny lemingów choćby i stosunek do pewnych ludzi czy idei. Jest to trochę tak, jakby pisał  leming nawrócony... Książka stała się swoiście popularna, o czym świadczy jej drugie wydanie i aukcje na Allegro. Czy jest to wizja przyszłych wydarzeń czy przypadkowy splot okoliczności a może coś więcej, oceńcie sami. Wybrałem najciekawsze fragmenty.

"Tramwaj rozsypał się w promieniu wielu kilometrów. W kawałkach od milimetrów do metrów. Właściwie nie było, co zbierać. Co robić? Co robić teraz? Niektórzy krzyczeli: "Teraz Kurwa My! My Kurwa Teraz! Teraz nasze sny. Teraz spełnienie. Teraz Boże Narodzenie. Teraz dla nas prezenty niczym pod choinką. Odrodzenie. Czas zbierać szczątki i je ekshumować. Niech trafią do szaf tajnych archiw, trzeba ich pilnować. I kiedy szanse znów znajdziemy z archiw akta się wyjmie, teczek użyjemy. Akta wsi swatka. To nie niecna sprawka. I to wcale nie jest nietakt. Upadek Kości to znak! To Fakt! I zaraza zarazi. Gra tu uknuta ratunku utarg." Niektórzy szczęśliwcy jednak, przez przypadek znalezione szczątki pieczołowicie chowali w podręcznych sejfach, jakimi były ich kieszenie i inne zakamarki odzieży, tudzież domostw, jakby to były kawałki berlińskiego muru. Od razu też ruszyły ekipy wypraw poszukiwaczy zaginionych kawałków, wiedząc, że w przyszłości już nie dalekiej, posiadanie szczątków tramwaju i wierzb, ale nade wszystko Kości będzie opłacalnym i dochodowym interesem."

Za: A. Stern, Pola Laska czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy, Warszawa 2009, s. 17.

Tutaj skojarzyło mi się z nowelizacją ustawy o IPNie:

"Bo nastała sprawa nowa i nowy czyn w życie trzeba było wcielać. Szukać białych plam historii, a ciemne wybielać. Zaczernić te, które były niewygodne, a innych w przecieku używać swobodnie. Tak jak choćby w tym fakcie, że akta swoje znaleźć można było przed drzwiami na wycieraczce", ibidem, s. 18.

To też brzmi znajomo, raport komisji badającej przyczyny katastrofy?

"Z upadku Kości stworzono protokół. Nikt nie zwracał na ten fakt najmniejszej uwagi. Ludzie byli pochłonięci innymi szczątkami. Szybko wpisali się i przefarbowali w inną scenerię", ibidem.

Prawdziwa ciekawostka znajduje się na stronie 25:

"A w międzyczasie, który z punktu widzenia czysto fizycznego na ogląd sprawy nie istnieje, rozkładające sie trupy zdrapano ze ścian i podłogi mieszkania emerytowanego oficera KGB. Zgrzybiałego już wcześniej ze WSI staruszka. Szukano jeszcze trupa w szafie, ale oprócz dziurawego buta, skórzanego knuta, teczek pełnych akt po trupie został tylko ślad i zapach ścierwa.

- To mnie wnerwia!- krzyczał świeżo nominowany p.o. komisarz nad komisarzami ślęcząc nad pozostałościami archiw. Przedzierał się w rękawiczkach przez ich tomy, tony ton. Uważając, by jak lekarz nie zarazić się grzybicą  niczym HIV. I na tym zajęciu zastał go świt", ibidem, s. 25.

Strona 43 i 44- zasady grupy u władzy:

"Zasady Grupy U Władzi Wiszącej Na Amen [weźcie pierwsze litery z każdego wyrazu-Unicorn].

Pierwsza zasada, to nie przesada, odbierz życie temu, co chleba Cię pozbawia. Takiemu człeku po prostu biada. Drugiej zasady znaczenie, mów dobrze o tych, co rządzą, ale sam odsuń się w cienie i w ich pobliżu nachalnie nie przebywaj.  Trzecia mówi o zakazie pożyczania, kobiet oraz strzelb i broni. Cudzej ludzi z grupy też nie używaj, jeśli nie chcesz się topić w Świtezia toni. Za nią czwarta stoi, jeśli mnie, kto życia pozbawi, to pochowają mnie i opieką rodzinę obejmą bracia moi. Jeśli przeżyję, to mam prawo się zemścić. Zabiję tych, co mojej pragnęli śmierci. Piąta o filozofii działania wiele rzecze, lepiej mieć ustawionych przyjaciół z wpływami, niż duże pieniądze na koncie lub skryte w klozecie. Szósta sprawy tak wyłuszcza, szubienica dla biedaków tłuszcza, a dla głupich sprawiedliwość. Siódma wali prosto z mostu, kto ma kasę i przyjaciół to sprawiedliwość i jej wymiar ma w dupie po prostu. Ósma zasadę przywołuje, że o tym, co nie Twoje, nie mów ani dobrze, ani źle. Milczenie procentuje. Dziewiąta w przypadku wypadku, gdy jeden martwy jest z Twoich bratków, nie martw się o niego. Zadbaj o żywego. Dziesiąta, omerty to sprawa, zeznania są dobre, jeśli nikomu z grupy głowa po nich nie spada. Jedenaste prawo rzecze, trupy chować a żywym żony brać. Dwunaste jak prorocze stwierdzenie mówi, że w cienie odsuwa choroba, nieszczęście, więzienie i wystawia miłość i przyjaźń na próbę i pokuszenie. Trzynaste o podziale zysków przypomina, że całość wpływa do grupy, część koszty pokrywa, czwarta część na fundusz bezpieczeństwa w sytuacji trudnej, a reszta do podziału po części dla każdego równej. Czternaste, kto zasady grupy wyjawia, temu potrójne biada, biada, biada", ibidem, s. 43- 44. Dalej:

"- Tak, widziałem to wszystko i wam opowiadam. A zatem. Katastrofa. Szczątki pozbierane. Kto też powie, że to tramwaj nad tramwaje. Dwie czarne skrzynki wyjęto ze zgliszcza. Jedną większą, drugą mniejszą i obydwie piszczą. Wtedy ktoś nieśmiało stwierdził, że to nie był tramwaj tylko jakiś większy. Pojazd lub też jakaś machina latająca. Lecz dla przemilczenia kwestii milczano do końca. Pole zaorano razem z ludzkim ciałem. Część tylko pozbierało klejnoty nad ranem, które wisieć miały jak strachy na drzewach. Można było się zaplątać w świeże ludzkie trzewia. Poślizgnąć na plamach krwi zakrzepłej. Nie dało się oddychać, trzeba było ze sobą zabrać zewnętrzne powietrze. Fetor, smród, odpadki, statki, spadki. Pobieżnie tylko usunięto szczątki. Zmielono wszystko szybko i wywieziono, by zgniło i znikło. Części metalowe na złom pirzgnięto, aż miło i zmiażdżono. By się nikt nie dowiedział o Pomo pono. Przyczyn, by nie poznał nikt tej wiekowej katastrofy. Tak też zabroniono mówić o upadku Kości i ją to opiewają niniejsze strofy", ibidem, s. 58.

"Cytat sprzed lat. Miał wtedy 10 lat, gdy Kościuszko spadł, lot nowojorski, a w telewizji podano, że to był generał Sikorski. I podobnie było przed laty, gdy stery przejął śmierci sternik i na okręcie na Okęcie spadł Kopernik. Ojciec potem mówił w Sylwestra, że teraz będzie 1988 rok i cztery kółka, że to jest zwiastowania zmian jaskółka i wreszcie ten cały burdel odjedzie hen w mrok", ibidem, s. 63. A czy faktycznie Wajda nakręci film o Smoleńsku i czy odbędzie się "jednodniowa rewolucja" po zwycięstwie jednego z kandydatów? Tego nie zdradzę, żeby nie psuć czytelnikom radości :>

Chociaż trudno mówić o radości, skoro autor funduje nam na zakończenie jeszcze jedną katastrofę lotniczą, tym razem wyglądającą na akt terrorystyczny...

Na stronie 86 i 87 jest ciekawy opis mataczeń medialnych. Wątek o tym, że nikogo nie było na pokładzie i że był drugi samolot jest frapujący plus film...nagrany komórką ("Ja mam nagranie upadku Kości, dokonane komórkowym telefonem, mogę sprzedać za..." i "Ale w sieci na you tubie są informacje nowe. Ktoś umieścił upadek Kości i mimo blokady portalu przez władze państwowe, wszystko wyciekło na portale światowe.").

No tags for this post.